Czy to jest kolejny drogowy absurd, czy nie? Wydawać by się mogło, że tak. Bo czy potrzebne nam są światła do jazdy dziennej w dzień? Nie wiem czy każdy z nas ma taki nawyk, że pierwsze co to zapala światła, jak wsiada do swojego auta. Jeśli tak, to dobrze, jeśli nie to przypomina nam się dopiero na trasie.

Albo jeśli jakiś dobry kolega z trasy nam mrugnie, że nie mamy świateł. Gorzej, jak osobą, która mruga będzie funkcjonariusz Policji. Dlatego nasuwa się pytanie, czy światła potrzebne są nam w lato? Może warto byłoby zmienić ten przepis uwzględniając dane godziny, w których kierowca powinien je zapalać, na przykład od 18 do 6 rano.

Albo też uwzględnić dni mgliste, deszczowe, które w porze letniej też się zdarzają. Już chyba zdajemy sobie sprawę dlaczego przepis o jeździe z zapalonymi światłami obowiązuje przez cały rok. Za dużo byłoby wyjątków od reguły. Kiedy powstaje przepis ma on jeden główny punkt i kilka podpunktów ewentualnie.

W tym przypadku tych podpunktów musiałaby być ogromna ilość – światła wyłączone w lato, ale od tego godziny do tej, w dni mokre tak, w nocy jeszcze inaczej, w dni pochmurne od tej do tej. Dlatego musimy przywyknąć, że tak jest i wejść w nawyk zapalania świateł zaraz przy wsiadaniu, tak jak to robią wprawieni kierowcy.